08.08.2016 - Psy pomagają ludziom niepełnosprawnym i chorym na cukrzycę

Pies nie opuszcza swojej pani nawet na krok. Gdy dziewczyna otwiera oczy, suczka chwyta pyskiem wózek inwalidzki i ciągnie w kierunku łóżka. Potem pędzi do szuflady, otwiera ją i wyjmuje ubranie swojej pani. Ona wstając, łapie psa za obrożę. Tak jest łatwiej... Potem obie jadą na wykłady. Pies układa się pod krzesłem. Niby drzemie, ale cały czas czuwa. Tak na wszelki wypadek, gdyby była potrzebna. W hipermarkecie 3-letnia labradorka ściąga pyskiem z półki wskazany towar i wkłada do koszyka.Wieczorem pomaga pani zdjąć kurtkę, rozwiązuje sznurówki, ściąga buty, naciska wyłącznik światła, a na dobranoc naciąga na swoją panią kołdrę. Jej pani absolwentka pedagogiki na UG, na wózku inwalidzkim porusza się od urodzenia. Ponad rok czekała na swojego psa, czarną labradorkę.

Z koleji mieszaniec owczarka niemieckiego z labradorem jest pierwszym w Polsce psem-asystentem osoby niesłyszącej. To u nas nowość, ale brytyjska szkoła Hearing Dogs for Deaf People wypuszcza około setki takich psów rocznie – mówi Aneta Graboś, która podglądała szkolenia w Anglii. - Hearing dogs to psy sygnalizujące dźwięki. Potrafią zaalarmować niesłyszącego właściciela, że dzwoni dzwonek do drzwi lub specjalnie dostosowany telefon, brzęczy alarm kuchenny, albo po prostu ktoś go woła.

W przypadku sytuacji nagłej, takiej jak sygnał przeciwdymny, syrena przeciwpożarowa, alarm pies uderzy łapą, pociągnie za nogawkę albo położy się na podłodze pod stopami właściciela. Zrobi to tak, aby jak najszybciej zwrócić uwagę i doprowadzić do źródła hałasu. By się tego wszystkiego mogła nauczyć potrzebna była Ika, tzw. pies modelowy, profesor dla szkolących się czworonogów. Ika została wyszkolona u nas technikami, jakie trenerzy podpatrzyli w Anglii. Dariusz Majorek, dyrektor Pomorskiego Oddziału PFRON, obiecuje elastyczność. - Szkolimy już czworonogi, które pomagają chorym na epilepsję i cukrzycę - mówi Aneta Graboś. - Jednak polskie prawo nie zna pojęcia psa asystującego, więc nie ma na niego refundacji. W Europie Zachodniej pies jest przepisywany na receptę, i to nie tylko niepełnosprawnym, ale na przykład chorym na depresję.
 Jeśli zwróci się do nas niepełnosprawny z prośbą o sfinansowane psa asystującego, spróbujemy mu pomóc. Jak? Na przykład kwalifikując zwierzaka jako psa przewodnika, na którego możemy dać pieniądze. Wyszkolenie psa asystującego nie jest tanie, często - tak jak w przypadku Vectry, która trafiła do Gdyni - płacą za nie sponsorzy. Kosztuje około 18 tys. zł. Niepełnosprawnym zwierzaki przekazywane są bezpłatnie. Rasa psa jest obojętna - choć najlepiej sprawdzają się labradory i retrievery - ważne są cechy charakteru. Zwierzak nie może być agresywny, musi mieć dużo energii, a wydawane polecenia powinny sprawiać mu przyjemność. Psy pracują średnio do 10 roku życia, potem przechodzą na emeryturę.